Tato
Już od rana przeczuwałam, że ten dzień będzie inny niż wszystkie. Jak zwykle tata zawiózł mnie do szkoły, gdzie czekałam na swoją przyjaciółkę.
- Lilka! - krzyknęła i podbiegła do mnie.
Gdy już się przywitałyśmy i zaczęłyśmy iść w stronę budynku, przypomniało mi się, że zostawiłam w samochodzie zeszyt od matematyki. Powiedziałam Emilce, że zaraz wrócę i ruszyłam w stronę samochodu ojca. Gdy przeszłam przez szkolną bramę, zobaczyłam jak tata całuje się z mamą mojej przyjaciółki. Natychmiast pobiegłam po Emilkę, żeby zobaczyła to, co ja. Kiedy to ujrzała, zbytnio się nie przejęła. Zdziwiło mnie to. Dlaczego?
Przez cały czas o tym myślałam. Nie mogłam się skupić na nauce. Nagle na lekcji biologii wszystko zaczęło się składać w całość. Emilia tak spokojnie zareagowała, ponieważ wiedziała o romansie naszych rodziców. Nie mogłam w to uwierzyć.
Gdy lekcja dobiegła końca natychmiast do niej pobiegłam.
- Wiedziałaś o naszych rodzicach? - zapytałam.
- Tak.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Nie widziałam takiej potrzeby – rzekła spokojnie.
- Jak mogłaś! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę łazienki. Patrząc w lustro zauważyłem, że mój tusz do rzęs, połączony ze łzami, spływał po policzkach. Przemyłam twarz i wróciłam na korytarz.
Na lekcji Emilia napisała do mnie liścik: „Nie chciałam mówić Ci o naszych rodzicach, ponieważ moja mama pierwszy raz od rozstania z tatą jest chyba szczęśliwa”. To jednak nie zmieniało faktu, że mój tata zdradzał mamę, a moja najlepsza przyjaciółka wiedząc o tym nic mi nie powiedziała. Postanowiłam się na niej zemścić, plan miałam gotowy.
Na lekcji chemii podeszłam z zeszytem do nauczycielki, udając, że nie do końca wiedziałam, jak zrobić zadanie domowe. Kiedy pani Maria zajęta była czytaniem, niepostrzeżenie wzięłam klucz od szafki ze środkami chemicznymi, która znajdowała się w tyle sali. Nauczycielka powiedziała, że zadanie jest wykonane poprawnie i kazała mi usiąść. Na reszcie lekcji dopracowywałam plan. Po dzwonku na przerwę, pod pretekstem zgubionej bransoletki – prezent urodzinowy od mamy – poprosiłam panią Marię o klucz do klasy. Po wejściu ruszyłam pospiesznie do szafki z substancjami. Wzięłam pierwszy z brzegu płyn, nawet nie czytając jego nazwy.
Na następnej przerwie podeszłam do Emilii, powiedziałam jej, że musimy porozmawiać i udałyśmy się na koniec korytarza, gdzie nikogo nie było. Kiedy zapytała o co chodzi, wylałam kwas na jej twarz. Dziewczyna zaczęła krzyczeć. Natychmiast przybiegła nauczycielka dyżurująca na korytarzu, a zaraz po niej nasza wychowawczyni. Zapytały mnie, co się stało? Bez słowa podałam im butelkę z resztką substancji, na etykiecie widniał napis: kwas cytrynowy.
- Wylałaś jej to na twarz? - zapytała wychowawczyni, gdy druga nauczycielka prowadziła Emilię do łazienki.
- Tak – powiedziałam i, jakby nic się nie stało, szybko odeszłam, po chwili opuściłam szkołę.
Gdy wróciłam do domu powiedziałam o wszystkim mamie, także o niewierności ojca. Mama, płacząc, natychmiast spakowała wszystkie rzeczy taty, napisała krótki list i wyniosła to za drzwi. Kiedy tata wrócił z pracy i przeczytał wiadomość z kartki, zaczął dobijać się do drzwi. Mama wciąż płakała.
Przez kilka dni chodziła smutna i przygnębiona. Mama została wezwana do szkoły w sprawie mojego zachowania, ale zadzwoniła do wychowawczyni i jakoś wszystko załagodziła. Na moje szczęście kwas cytrynowy nic złego nie zrobił koleżance.
Po odejściu taty musiałam dojeżdżać do szkoły autobusem. Na lekcjach siedziałam sama, a na przerwach docierały do mnie obrzydliwe opowieści Emilii, głównie o partnerze jej mamy.
Jakże bardzo zaskoczyło mnie to, co stało się następnego dnia.
- Twój tata nas zostawił – powiedziała Emilka.
- Na pewno nie wrócił do nas...
Na to koleżanka: - Rodzina nie jest jego marzeniem i dlatego zniknął.
Po wielu wyjaśnieniach pogodziłyśmy się. Rozumiałyśmy się lepiej niż przed całym tym niefortunnym zajściem. Ojca już nigdy więcej nie zobaczyłam.
